51

Gloria z trudem ukrywała podniecenie. Odkąd umarł jej ojciec, St. Charles nie miał takich obrotów, chyba że w okresie karnawału.
- Tak, zatańczmy - odparła.
Patrzyła, jak uśmiech rozjaśnił jego twarz.
Chop wyrwał zapalniczkę Jacksonowi i schował do kieszeni.
Wierną. W przeciwieństwie do Santosa.
którego kocham.
Zanim zdąŜyła go powstrzymać, wytarł jej twarz swoim ręcznikiem.
Zamrugała powiekami, gdy zobaczyła, jak on sięga do szafki nocnej, otwiera
czarną suknię ozdobioną ciężką, srebrną biżuterią.
Leczony trwa siedem dni, a nieleczony tydzień. Gwarantuję,
- Już to widzę - mruknął Santos, siląc się na dowcip. - Jeszcze mi powiedz, że potem zamówisz stek.
- Spójrz na mnie, Alli - wyszeptał.
z białym kołnierzem i białymi mankietami oraz z białych
ciągnął - upiekła tonę placków, dobrze pani trafiła.

moment w oczach młodego człowieka mignął niepokój.

z jego uścisku, ale przytulał ją coraz mocniej. - Nie kocham
Było jeszcze gorzej, niż myślała. Zamarła z przerażenia,
Oficer dyżurna skierowała Liz na trzecie piętro, do wydziału zabójstw. Liz uśmiechnęła się do niej i wymieniła z nią kilka uprzejmych uwag.

- Jake? - zapytał.

- Skąd tyle policji? - spytał. - Co tutaj zaszło?
nowoorleańskich zabaw.
Nadal niepokoiła ją znajomość Dane'a z Sheilą.

- Ta-ta! Ta-ta!

zaprowadziła w stronę schodów.
RS
RS